BALLADA KARTOFLANA Drukuj Email

Chodź ze mną ukochana, znam taki bar na rogu
gdzie kartoflane placki podają cały rok.
Tam okulały stolik i talerz wyszczerbiony
pomogą Ci do raju choć jeden zrobić krok

Kuchennym wejściem cicho do nieba się wślizgniemy,
choć placek przypalony, a dym wyciska łzy.
Podaj mi rękę, proszę, a w drugą weź widelec...
Będzie nas tylko troje - kartofel, ja i Ty.

Kartoflana ballada
Do czego to się nada
To przecież nie wypada
Hymnu ziemniakom piać
Kartoflana ballada
Dlaczego tak się składa
Że nudnym być wypada
By się poetą stać

Chodź ze mną ukochana, wsiądziemy sobie w pociąg,
na skrzydłach naszych marzeń pomkniemy razem w dal.
Hen, aż na koniec świata, tam, gdzie kartofel rośnie...
Rzuć wszystko bez wahania, niech ci nie będzie żal.

A w gminie Pupy Wąskie wykopki się zaczęły...
Kartofle leżą w polu - brakuje tylko nas!
Podaj mi rękę, proszę, a w drugą weź motykę,
ruszamy w kartoflisko - najwyższy na to czas...

Kartoflana ballada
Do czego to się nada
To przecież nie wypada
Hymnu ziemniakom piać
Kartoflana ballada
Dlaczego tak się składa
Że nudnym być wypada
By się poetą stać

Chodź ze mną, ukochana, pójdziemy do gorzelni.
Wśród worków nasza miłość rozkwitnie niczym kwiat.
Rwie taśma transportera, kartofle suną rzędem,
już w kadzi fermentuje wspaniały nowy świat.

Już nie płacz, ukochana, pogłaskaj kartofelka.
Ja wiem, że to ze szczęścia, nie można więcej chcieć...
Podaj mi rękę, proszę i drugą też koniecznie,
wiem, co mi chcesz powiedzieć - będziemy bulwę mieć...

Kartoflana ballada
Do czego to się nada
To przecież nie wypada
Hymnu ziemniakom piać
Kartoflana ballada
Dlaczego tak się składa
Że nudnym być wypada
By się poetą stać

grajek
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież