ROBOTNICY Drukuj Email

Codziennie tramwajem, śniąc życia złudzenie
Codziennie na szaro zrobieni w kolorze
Gdy mgła im zalepia i oczy i uszy
Do przodu na zmianę ruszają od rana

To robotnicy
Z mojej i twojej ulicy

I zawsze zasypiam, by żyć razem z nimi
I zawsze pod wieczór się budzę z koszmaru
Otwieram butelkę, podnoszę powieki
By chociaż na chwilę zapomnieć o bólu

To robotnicy
Z mojej i twojej ulicy

I wciąż o czymś marzą i milczą po nocach
I wciąż szczęście - zdrapka, fortuna i wódka
Aż w końcu raz zasną o czwartej nad ranem
Ostatnim tramwajem odjadą gdzieś w tłoku

To robotnicy
Z mojej i twojej ulicy

samotnosc
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież