Scena 12 Drukuj Email
dziecko

Po prawej stronie sporych rozmiarów (oczywiście w stosunku do postaci sztuki) szarozielony kamień. Na kamieniu siedzi Złotook. Ma cienkie zielone ciało, złote oczy, duże siatkowate skrzydła. Z lewej strony wychodzi Smok.

ZŁOTOOK - Hej, hej!

SMOK - Dzień dobry. Czy...

ZŁOTOOK - Czekaj, niech zgadnę. Jesteś Smok, prawda? Smok, który szuka Kogoś i całkiem nieźle śpiewa. Mam rację?

SMOK - Całkowicie. A skąd pan wie?

ZŁOTOOK - Po pierwsze: jestem Złotook. Po drugie: możemy przejść na "ty".

SMOK - A zatem, skąd wiesz?

ZŁOTOOK - Och, wszyscy już o tym wiedzą! Taka rzecz się nie ukryje w tym naszym małym światku. A poważnie, to wiem o tobie od mojego znajomego Pasikonika. Wiesz, że zdobył główną nagrodę? Ten to ma szczęście!

SMOK - Tak? To chyba się bardzo cieszy. Ale skoro jesteś tak świetnie zorientowany, to może widziałeś mojego przyjaciela Karalucha? Powinien tędy przechodzić. Albo przebiegać.

ZŁOTOOK - Karalucha? A, tego tam... Karalucha. No, chyba widziałem parę minut temu.

SMOK - Naprawdę?

ZŁOTOOK - Naprawdę. I dziwię się, że tak cię to cieszy. Słyszałem co prawda, że obracasz się w jakimś nieciekawym towarzystwie, ale myślałem, że to tylko plotki. Jest w końcu wielu takich, którzy lubią opowiadać różne niestworzone historie, byle tylko zrobić komuś na złość. Wiesz, różnych zazdrośników i zawistnych typów. Dlatego myślałem, że o tym tam Karaluchu to tylko wymysły. A to jednak prawda?

SMOK - A dlaczego nie? Nie widzę powodu do zdziwienia. Karaluch to mój najlepszy przyjaciel.

ZŁOTOOK - No, wiesz? Karaluch? Nie pojmuję cię. Rozumiem, że jesteś jeszcze młody i niedoświadczony, ale powinieneś dobierać sobie znajomych z większą ostrożnością. A taki ktoś jak Karaluch naprawdę nie jest odpowiednim towarzystwem dla ciebie.

SMOK - Nie rozumiem.

ZŁOTOOK - Jak można nie rozumieć takiej prostej rzeczy? Kto jak kto, ale ten osobnik to naprawdę prostak. Co prawda sam z nim nie rozmawiałem, ale przecież wystarczy na niego spojrzeć. Z takim wyglądem można być tylko ostatnim tępakiem. A jeszcze ponoć cuchnie!

SMOK - To nieprawda!

ZŁOTOOK - No, więc może mówili to o redaktor Pluskwie. Wszędzie jej pełno, na każdej imprezie. Na niczym się nie zna, a udaje mądrą. Nieważne. Wracając do tego twojego Karalucha. Może nie cuchnie. Ale porównaj go chociażby ze mną.

śpiewa

Jestem taki subtelny i zwiewny niczym mgła
dla mnie letni zefirek i pięknej róży kwiat
ale burzy się boję i kolców róży też
jestem taki wrażliwy i dobrze o tym wiesz.

Wszędzie wokół prostacy i pospolity tłum
Nie będę się z nim mieszał, zbyt na to jestem dum-
ny, wartościowy i szkoda dla nich mnie
Artystą jestem przecież, czy tego chcesz czy nie

SMOK - Naprawdę nie zauważyłem, żeby Karaluch był, jak to powiedziałeś? Aha, prostakiem. On jest najwyżej trochę inny i mówi to, co myśli. I jest uczciwy. I lojalny. I to jest dla niego ważne. Tak jak i dla mnie. Może to dziwne, ale trudno. Nie mam ochoty zmieniać przyjaciół jak rękawiczki.

ZŁOTOOK - Ech, widzę, że cię nie przekonam. Trudno. Nie każdy jest na odpowiednim poziomie intelektualnym.

SMOK - Wydaje mi się, że ja jestem. Zresztą, nie o to chodzi. W tej chwili najważniejsze dla mnie jest odnalezienie mojego przyjaciela. Powiesz mi, gdzie on jest?

ZŁOTOOK - Skoro tak bardzo chcesz... Ale pamiętaj, że cię ostrzegałem. Ostatnio go widziałem tam z tyłu za kamieniem. (pokazuje za siebie) Raczej żywego i zdrowego, aczkolwiek nie wiem, jak długo jeszcze. Jeżeli pójdziesz w tamtą stronę, to go na pewno gdzieś w okolicy znajdziesz. Chociaż, doprawdy, uważam, że stać cię na coś lepszego. Cześć! (rozwija skrzydła i odlatuje)

SMOK (za odlatującym Złotookiem) - Wielkie dzięki!

ZŁOTOOK (z pogardą) - Też coś!

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież